W takiej zalewie peklującej peklujemy wszystkie rodzaje mięsa – szynki, boczki, balerony, schaby, polędwiczki itp. Należy pamiętać, że do zalewy peklującej powinniśmy używać wody czystej, tj. kranowej (zimnej) lub butelkowanej (ze sklepu), jeśli nie jesteś pewien jakości wody z kranu. Nie powinno się dodawać do solanki
Mięso ułóż w specjalnym naczyniu (kamionkowym lub szklanym) i zalej je solanką. Przyprawy gotuj w wodzie przez 20 minut. Z tym procesem związanych jest kilka zasad - m.in., im mniej, tym lepiej. Przyjmuje się proporcje jednej łyżeczki przypraw na 5 litrów solanki. Postaraj się również o to, by nie doprowadzić do wrzenia.
Mięso przekładamy do pojemnika i zalewamy przygotowaną solanką, w taki sposób, aby cale mięso było przykryte płynem, odstawiamy do lodówki na co najmniej 24 godziny. 3. Po tym czasie mięso wyciągamy z solanki, osuszamy i przyprawiamy przygotowaną wcześniej mieszanką przypraw, dokładnie masując aby przyprawy pokryły całe mięso.
Aby usunąć nieprzyjemny zapach, najczęściej stosuje się metodę namaczania. Wynik końcowy zależy od wieku zwierzęcia. Jeśli po pewnym czasie zapach nie zniknie, musisz umieścić mięso w zamrażarce na 12 godzin, a następnie włożyć do marynaty. Aby namoczyć mięso, musisz przygotować specjalną mieszankę.
. #1 babula Początkujący Użytkownicy 28 postów MiejscowośćOlsztyn Napisano 09 lut 2009 - 15:59 Pomóżcie proszę ,bo zakpiłam sprawę okrutnie .Otóz od ub. wtorku do glinianego garnka włożyłam 2 szynki i 2 boczki . Zalałam zalewą ;przegotowana ,ostudzona woda, peklosól ,sól kuchenna ,czosnek ,ziele .Do soboty stało to na balkonie .przewracane raz dziennie .Wczoraj tam nie zaglądałam a dzisiaj :rolleyes: mięso ma nieciekawy zapach a zalewa krwista .Co ja mam zrobić ? Do góry #2 Gość_pedro_* Gość_pedro_* Goście Napisano 09 lut 2009 - 16:07 Napisz coś więcej. Jakie było stężenie zalewy. Jaka była temperatura na balkonie. Krwistość zalewy jeszcze o niczym nie świadczy. Jak wygląda mięso. Jaka jest aktualnie konsystencja zalewy. Co to znaczy nieciekawy zapach. Pytań wiele. Wcale nie jest powiedziane, że mięso się zepsuło. Do góry #3 babula babula Początkujący Użytkownicy 28 postów MiejscowośćOlsztyn Napisano 09 lut 2009 - 16:13 O matko ,zadałeś pytania ,na które nie do końca znam odpowiedż :tongue: nie ja robiłam zalewę ( sprawca robił to na oko ) tem. na balkonie ok 2-5 stopni .Mięso jest różowawe ale nie śliskie .jednak lekko śmierdzi .Zalewa nie była gęsta ,była lekko spieniona . Do góry #4 nestor nestor Weteran Użytkownicy 1116 postów MiejscowośćSzczawno Zdrój Napisano 09 lut 2009 - 16:21 Prawdopodownie czosnek i zioła wywołały fermentacje .Trzeba zrobić nową solankę z peklosolu[trochę mocniejszą] a mięso umyć pod bieżącą wodą. Do góry #5 Gość_pedro_* Gość_pedro_* Goście Napisano 09 lut 2009 - 16:49 No cóż. Zastosuj się do wskazówek Nestora. Daruj sobie już czosnek i inne przyprawy. Stężenie solanki zrób w zależności od okresu peklowania. Wydaje mi się, że mięso nie powinno się zepsuć w takich temperaturach (pod warunkiem odpowiedniego stężenia solanki). Do góry #6 babula babula Początkujący Użytkownicy 28 postów MiejscowośćOlsztyn Napisano 09 lut 2009 - 17:05 Dzięki za rady następnym razem ,nie będe wysługiwała się pomagierami tylko zrobię sama w/g Waszych wskazówek . Do góry #7 pis67 pis67 Uzależniony od forum **VIP-Organizator** 7209 postów MiejscowośćNML Napisano 09 lut 2009 - 19:59 Ja w takim wypadku myję dokładnie mięso zimną wodą i zamiast solanki stosuję samą peklosól na sucho,wcześniej nieco osuszę mięso i na balkonik - trzeba uważać na odwilż, która nas zaskoczyła wysoką temperaturą na balkoniku. :devil: Do góry #8 TOSHIBA TOSHIBA Uzależniony od forum Użytkownicy 4099 postów MiejscowośćZürich / Poznań Napisano 09 lut 2009 - 20:06 A ja bym dał sobie spokój z garnkami glinianymi – mimo że są one tu szeroko propagowane! Porowatość tych naczyń jest tak duża iż w domowych warunkach trudno utrzymać sterylność. Może kiedyś było inaczej, ale teraz jest teraz i ja trzymam się z daleka od tego typu naczyń. Do góry #9 adwokat adwokat Użytkownik Użytkownicy 83 postów MiejscowośćRzeszów / Kraków Napisano 09 lut 2009 - 20:12 Witam @ toshiba Garnek garnkowi nierówny. Polewane łatwo utrzymać w czystości, choćby przy pomocy chemii. Niepolewanych nie wyobrażam sobie w tym celu... Do góry #10 babula babula Początkujący Użytkownicy 28 postów MiejscowośćOlsztyn Napisano 10 lut 2009 - 14:00 Umyłam zimną wodą ,natarłam peklosolą i trzymam na balkonie w emaliowanej misce z pokrywą .Pachnie świeżym mięsem ,ufffffffff w piątek wiozę do wędzarni :tongue: jeszcze raz dzięki za cenne wskazówki Do góry #11 Marek z Bielska Marek z Bielska Weteran **VIP** 2345 postów MiejscowośćBielsko-Biala Napisano 10 lut 2009 - 14:15 A ja bym dał sobie spokój z garnkami glinianymi – mimo że są one tu szeroko propagowane! Porowatość tych naczyń jest tak duża iż w domowych warunkach trudno utrzymać sterylność. Może kiedyś było inaczej, ale teraz jest teraz i ja trzymam się z daleka od tego typu bardzo dobrze to napisał,wystarczy mała porowatość wrazz bakteriami i możemy się pożegnać z wędzonkami,pragne dodać iż na prywatkachspotykałem się z różnym podejściem gospodyni co do czystości naczyń lub sprzętówzatem zalecam na sam początek mieć czyste naczynia!czyste to znaczy nie opultanew piątej wodzie po czymś,używać detergentów,dbać o higiene rąk-paznokci i późniejmożna zabierać sie do produkcji czegokolwiek,dlatego ja swój sprzęt zawsze myjesam w gorącej wodzie z detergentem i bardzo dokladnie spłukuje ciepła wodą Do góry #12 babula babula Początkujący Użytkownicy 28 postów MiejscowośćOlsztyn Napisano 10 lut 2009 - 14:48 Dbam o czystość jak mało kto a w kuchni szczególnie :grin: no i w WC mogę pierogi lepić :lol: :lol: ( tam tez mam czysto) winę zwalam na fermentację przypraw ,ooooooooo :tongue: :tongue: Do góry Sponsor Sponsor Reklama #13 Maxell Maxell Uzależniony od forum Moderatorzy 34135 postów MiejscowośćBełchatów Napisano 10 lut 2009 - 14:50 Nie tylko. Skoki temperatury, skażone mięso już przed zakupem i wiele, wiele innych możliwości. No i solenie "na oko". Ciekawe ile dał soli ten "osobnik". :wink: Do góry
Sposób przygotowania: Szynka pieczona z solanki ETAP 1: Osuszone mięso wieprzowe ciasno sznurujemy Szynkę wieprzową myjemy i osuszamy przy użyciu papierowych ręczników. Mięso sznurujemy ciasno aby mięso nie rozpadało się podczas krojenia. ETAP 2: Marynujemy mięso w przygotowanej solance Przygotowujemy solankę. Do garnka wlewamy wodę i dodajemy sól peklową . Mieszamy aby się rozpuściła , następnie dodajemy obrane ząbki czosnku oraz ziele angielskie i liście laurowe. Wkładamy mięso i przechowujemy przez 3 do 5 dni w lodówce obracając co jakiś czas mięso. Ja jeśli marynuję tylko 3 dni wtedy przy użyciu igły i strzykawki wciskam solankę do środka. ETAP 3: Mięso z solanki nacieramy przyprawami do smaku Po wyznaczonym czasie szynkę wyjmujemy i osuszamy. Nacieramy podanymi przyprawami i ponownie wkładamy do lodówki na 2 do 3 godzin. ETAP 4: Przyprawioną szynkę pieczemy w nagrzanym piekarniku Przyprawioną szynkę wkładamy do rękawa do pieczenia, wlewamy około 1,5 szklanki wody, dodajemy czosnek z którym marynowaliśmy mięso oraz kostkę rosołową. Całość wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy przez 1,5 godziny. Na 15 minut przed końcem rozcinamy rękaw aby wierzch szynki się nam ładnie zarumienił. Podobne przepisy
Dzisiaj słów kilka w temacie wekowanie mięsa w słoikach (tyndalizacja) na przykładzie duszonej wieprzowiny. Po co wekuję? Żeby oszczędzić czas. Opowiem o tyndalizacji, czyli trwałym wekowaniu. Poradnik można potraktować jako kolejny odcinek serii „Pulled pork”, bo na przykładzie tego przepisu będę prezentować proces tyndalizacji, ale dokładnie w taki sam sposób można trwale wekować każde mięso (np. dowolne mięso w dowolnych przyprawach), jak i gotowe danie (np. sos boloński, bigos, chilli con carne), ale także fasolkę. O tym poniżej we wpisie. A potem tylko odkręcamy słoik i obiad w 5 minut gotowy –wystarczy podgrzać i podać. Mam nadzieję, że poradnik się Wam przyda. Składniki oraz szczegółowy przepis podaję poniżej. Wypróbuj i podziel się Twoją opinią! A oto krótki filmik jak wekować mięso w słoikach, czyli słów kilka o procesie zwanym tyndalizacja:) Zapraszam do obejrzenia! Jak zrobić… Wekowanie mięsa w słoikach. Tyndalizacja czas przygotowania: czas przygotowania potrawy + czas tyndalizacji (tj. 3-krotna pasteryzacja: 30-45 minut co 24 godziny) /proporcje dowolne: ilości słoików według uznania/ Czasami nie ma czasu na gotowanie i na takie chwile można się przygotować, gotując celowo więcej dania od razu i nadmiar zawekować na później. [EDIT: Odpowiadając na pytania: Tak, można mrozić i ja też z mrożenia często korzystam, ale to nie zawsze się sprawdza -np. gdy nie ma miejsca w zamrażarce lub na wyjazdy (a już szczególnie, gdy nie ma lodówki np. pod namiot czy kemping;)). No i w mrożeniu dochodzi jeszcze etap rozmrożenia, a słoik odkręcam i już. Samo gotowanie/pasteryzacja dzieje się w tle i nie muszę w tym non-stop uczestniczyć tj. włączam gaz, po 30-45 minutach wyłączam, słoiki stygną w wodzie, po 24h powtarzam włączenie i wyłączenie, żadna praca praktycznie;) ] Sposób zaprezentuję na przykładzie duszonej wieprzowiny, czyli pulled pork np. z tego przepisu: Trwale wekować można także inne mięsa, jak i mięsa w sosach czy nawet fasolkę. Możecie więc podmienić proponowane duszone mięso na inne np. na schab czy polędwicę w sosie własnym, wołowinę w przyprawach, cielęcinę w ziołach, sos boloński. A także np. na fasolkę w sosie;) Jakie ilości Od razu powiem, że nie gotuję takiego mięsa w jakichś szalonych ilościach, ale 2-3 słoiki lubię w domu mieć, więc gdy zapas ma się ku końcowi, dorabiam przy najbliższej okazji kolejne. Sami zobaczycie, że wymaga to naprawdę mało pracy i całość robi się rzeczywiście przy okazji, poniekąd w tle. Po co wekować mięso Takie mięso sprawdza się w chwili, gdy nie mam czasu lub ochoty na gotowanie, czyli w codziennej domowej rzeczywistości –na obiad czy np. na kolację na ciepło. Ale jest także świetne na wyjazdy (np. pod namiot), jak i dla starszego potomstwa na studia (pamiętam to ze swoich czasów studenckich i wiem od studentów, że i w dzisiejszych czasach takie domowe mięso nadal jest w cenie). Jestem pewna, że każdy dostosuje je do swojej rzeczywistości. U mnie to po prostu czysta wygoda w wyjątkowo zabiegane dni. O tyndalizacji Kiedy mamy już ugotowane i doprawione mięso, a danie odpowiada nam smakiem, to można je wekować. Jeśli gotujemy od podstaw, to jest już gorące, jeśli stało w lodówce, to trzeba podgrzać, by było gorące –zagotowujemy ponownie. Wszystko uda się dzięki procesowi zwanemu tyndalizacją. Tyndalizacja to metoda konserwacji żywności polegająca na trzykrotnej pasteryzacji (co 24 godziny) Nie trzeba odliczać precyzyjnie minut, wystarczy trzymać się odstępów mniej więcej dobowych; są one potrzebne po to, by resztki bakterii, które wyginęły za pierwszym razem mogły się rozwinąć (kiełkowanie przetrwalników tj. powrót bakterii do formy, kt. nie jest odporna na działanie wysokiej temperatury) i ponownie zginąć w procesie podgrzewania. W ten sposób je całkowicie eliminujemy. Zalety tyndalizacji: w pełni niszczy bakterie w żywności. Maksymalnie przedłuża okres przydatności do spożycia (nawet do kilku lat) przy jednoczesnym zachowaniu walorów smakowych potrawy. Etapy krok po kroku czyli co po kolei robię. Sprawdzam słoiki i nakrętki. Do wekowania najlepiej użyć nowych zakrętek (stare mogą być powyginane, no i gdyby to miało się np. rozszczelnić, to szkoda naszej pracy i zachodu). Sprawdzam też czy słoiki nie są wyszczerbione, i jeśli są, wymieniam na nowe. Dokładnie myję, po czym wyparzam słoiki i nakrętki. Do umytych i wyparzonych przekładam porcje mięsa, zalewam sosem własnym i szczelnie zakręcam. Mięsa nie upycham pod sam brzeg słoja, zostawiam kilka centymetrów odstępu od krawędzi. Zalewam sosem tak, by przykrył mięso. Przed zakręceniem do pasteryzacji wycieram brzegi słoików np. wilgotnym ręcznikiem papierowym. Następnie przecieram krawędzie słoików i wnętrza pokrywek spirytusem (lub wódką) –dla ostatecznego odtłuszczenia, mimo że wcześniej były porządnie umyte. I dopiero wtedy zamykam. Szczelnie zakręcam. Tyndalizuję (czyli 3-krotnie pasteryzuję) wg schematu opisanego poniżej. Sprawdzam czy dobrze zawekowały, zostawiam do ostygnięcia i wstawiam do szafek, spiżarki W razie potrzeby odkręcam i korzystam z zawartości słoika 🙂 Kilka praktycznych porad Do mięsa nie dodaję cebuli ani świeżego czosnku (są gazotwórcze i mam wrażenie, że mogą przyczynić się do rozszczelnienia słoików, ale wiem, że niektórzy dają i cebulę i czosnek, to już zostawiam waszej decyzji, ja nie daję, jeśli trzeba, to dodaję je do już podgrzewanej potrawy, czyli po otwarciu słoika). Jeśli robię inne mięso, które np. nie ma sosu własnego, to można je zalać specjalnie przygotowanym w tym celu rosołem lub wywarem. Gotuję go osobno i używam jako zalewy. Można też zalać np. gorącym smalcem –ja tego niemal nigdy nie robię, bo dla mnie to jednak za dużo kalorii;) Można sięgnąć po słoiki różnej wielkości –trwałość produktu zależy jednak od czasu i wielokrotności pasteryzacji, o czym za chwilę. Staram się do jednej partii brać słoje równej wielkości, by zgrać czasy gotowania oraz poziom wody, w której je gotuję. Tyndalizacja Tak przygotowane słoiki można tyndalizować. Ja wekuję na mokro, ale podobno można również w piekarniku ustawionym na 110 st. (osobiście tego nie próbowałam, bo nie robię dużych ilości i garnek z wodą mi wystarcza). Trwałość produktu zależy od czasu i wielokrotności pasteryzacji. Czas dostosowuję do wielkości słoików: słoje o poj. 600 ml gotuję wraz zawartością 3-krotnie: 60 minut przy pierwszej pasteryzacji, 40 minut przy drugiej, a 30 minut przy trzeciej. słoje o poj. 1 L dłużej –odpowiednio: 90, 60 i 45 minut słoje większe (np. o poj. 1,5 L) jeszcze dłużej –odpowiednio: 120, 80 i 60 minut. Między kolejnymi pasteryzacjami należy zachować odstępy 1-2 dniowe (u mnie zwykle doba). pierwsza pasteryzacja daje nam trwałość produktu do 1 miesiąca, ale trzeba przechowywać mięso poniżej 10 st. C (czyli lodówka lub bardzo chłodne miejsce) druga pasteryzacja przedłuża trwałość do 6 miesięcy (ale nadal przechowujemy w niskich temperaturach) trzecia –tu już obejdzie się bez chłodzenia, co może być bardzo wygodne. Jeśli chodzi o trwałość źródła podają 6 miesięcy, ale wiem, że takie wekowanie mięsa zabezpiecza je na dłużej, nawet na lata i jest traktowane jako długotrwała konserwacja żywności. Osobiście nie trzymam mięsa tak długo, bo wekuję je małymi partiami na bieżące potrzeby, czasem na wyjazdy. Wekowanie Tak przygotowane słoiki wstawiam do dużego garnka, na dno którego wkładam jakąś szmatkę (u mnie stara pielucha tetrowa). Na niej ustawiam słoiki i zalewam wodą –jeśli są zimne (bo np. danie gotowałam wcześniej), to zimną, jeśli są ciepłe, to ciepłą. Ja zwykle ciepłą, bo lubię wkładać gorący wkład do słojów. Podobnie z piekarnikiem –do zimnego, zimne, do gorącego, gorące. Różnica temperatur może spowodować pękanie szkła. Przy wekowaniu pokrywki stają się wypukłe. Jeśli po całkowitym ostygnięciu wieczka są wklęsłe, to znaczy, że zamknęły się jak należy. Przy kolejnej pasteryzacji zazwyczaj się podnoszą, by znów wklęsnąć podczas stygnięcia. Pasteryzuję 3-krotnie wg podanego schematu, gdzie czas zależy od wielkości słoików. Dobór słoików Do mięs najczęściej biorę słoiki średnie tj. 600-700 ml, bo taka porcja dla naszej czwórki na jeden posiłek wystarcza (do mięsa są przecież jeszcze zwykle jakieś dodatki), a jeśli potrzebuję więcej, to najwyżej otwieram 2 słoiki. Sosy (np. boloński, patrz dołączony do przepisu film) wekuję w słojach o poj. 900 ml –generalnie staram się dobierać wielkość słoika do porcji na jeden raz dla naszej rodziny. Stygnięcie Po trzeciej pasteryzacji zostawiam słoiki do ostygnięcia, po czym sprawdzam czy wieczka są wklęsłe (czy dobrze zawekowały). Zawsze są, bo gdyby nie były, to już przy pierwszej pasteryzacji byłoby to widoczne:) Wieczka sprawdzam zatem już po pierwszej pasteryzacji i jeśli coś jest nie tak, należy wymienić słoik i/lub pokrywkę i powtórzyć wekowanie. Jak korzystać Po ostygnięciu przechowuję w ciemnym miejscu typu szafka, spiżarnia. Jeśli gotowałam 3-krotnie, to nie musi to być lodówka i zawartość słoika spokojnie czeka na półce na swój czas. Po otwarciu podgrzewam i podaję wg planu –do kaszy, ziemniaków, tortilli, burgerów, zup, i tak dalej. Na zimno świetnie smakuje do kanapek. Inne mięsa Tak, jak sygnalizowałam tak samo można też pasteryzować inne mięsa czy sosy. Sam proces tyndalizacji jest dokładnie taki sam, tylko przygotowanie mięsa może się nieco różnić. Poniżej kilka przykładów: schab Mięso kroję w niezbyt grube kotlety, rozbijam delikatnie tłuczkiem, doprawiam solą i pieprzem, po czym i podsmażam na niewielkiej ilości oleju lub duszę na wodzie. Następnie kroję na pół, wkładam do słoika, zalewam przygotowanym osobno rosołem lub wywarem. Szczelnie zamykam i tyndalizuję przez trzy dni. Po wyjęciu ze słoika można panierować, smażyć w cieście, zużyć do zapiekanki albo dorobić sos i podać np. z kaszą i buraczkami. kostka gulaszowa np. łopatka, karkówka, golonka, wołowina, itp. Mięso kroję w kostkę jak na gulasz. Doprawiam ulubionymi przyprawami, krótko podsmażam na ostrym ogniu, aż się zrumieni (jeśli dużo, to smażę partiami). Zalewam wodą lub wywarem, zagotowuję, po czym zmniejszam grzanie i duszę pod przykryciem przez ok. 30 minut. Gorące przekładam do słojów, zalewam płynem z gotowania (jeśli trzeba uzupełniam go wywarem/rosołem) i wekuję przez trzy dni. Po wyjęciu ze słoika to świetna baza sosów, gulaszu, zup. Plus: zastosowanie jak opisane wyżej pulled pork. klopsiki Mielone mięso (łopatka, karkówka, ale też drobiowe czy inne ulubione) doprawiam solą i pieprzem (jeśli decyduję się na czosnek, to biorę suszony), dodaję namoczoną w wodzie bułkę (1 bułka na 1 kg mięsa), formuję klopsiki i podsmażam krótko na patelni lub duszę w niewielkiej ilości wody. Ugotowane wkładam po kilka do słoików i zalewam wywarem/rosołem. Wekuję przez trzy dni. Po wyjęciu ze słoika dorabiam do nich sos np. pomidorowy, grzybowy, pieczarkowy, chrzanowy, warzywny itp. mielone mięso Mięso doprawiam w dowolny ulubiony sposób, podsmażam (ja: bez cebuli i świeżego czosnku), po czym napełniam nim słoiki (do 2/3 wysokości), zalewam wywarem/rosołem i wekuję przez trzy dni. Po wyjęciu ze słoika można dodawać do zapiekanek, do kasz, ryżów, makaronów czy po prostu warzyw, dorabiając np. różnego rodzaju sosy. Na potrzeby domowe rzadko wekuję takie mięso, bo nie widzę większego sensu (może jedynie na wyjazdy czy wyprawy w celu bezpiecznego przechowania). W domu, dla oszczędzenia czasu bez sensu, bo mielone smaży się szybko i w czasie, gdy przygotowuję sos czy warzywa będzie już podsmażone;) Inna sprawa z sosem bolońskim, ale tu wekuję już gotowe danie, więc oszczędność czasu duża –patrz niżej. sos boloński Mięso podsmażam i gotuję sos wg ulubionego przepisu np. tego: lub tego: Gorące przekładam do słoików (2/3 wysokości), zalewam sosem, jeśli trzeba uzupełniam wywarem (płynu musi trochę być, by mięso było zanurzone), szczelnie zamykam i wekuję przez 3 dni. Do wekowania pomijam cebulę i świeży czosnek (czasem dodaję suszony), bo dodaję je po otwarciu słoja. W garnku podsmażam cebulkę i czosnek (2-3 minuty), do podsmażonych dodaję zawartość słoja, podgrzewam i gotowe. fasolka Namaczam na noc, opłukaną gotuję w garnku BEZ POKRYWKI (to ważne!), aż będzie niemal miękka, po czym przekładam wraz z wodą/zalewą, w której się gotowała (woda posolona do smaku) do słojów. Zakręcam lekko. Gotuję dwa razy –pierwszego dnia: 45 minut i drugiego dnia tak samo. Tak, jak w przypadku mięs, koniecznie trzeba sprawdzać czy wieczko jest wklęsłe/wessane, co gwarantuje trwałość wekowania. Po wyjęciu ze słoika używam jak fasolkę z puszki. z innych gotowych potraw sprawdzi się też bigos, leczo, grochówka, chilli con carne. Gotuję danie krótko (ok. 20 minut), przekładam gorące do czystych, wyparzonych słoików, zakręcam i odstawiam na dobę, po czym pasteryzuję: pierwszy raz: 45 minut, drugi raz po 24h: 45 minut, trzeci raz po upływie 24h: 30 minut. Podobnie jak z sosem bolońskim (patrz wyżej) unikam cebuli i do każdego słoika daję 1-2 łyżki oliwy lub oleju, która tworzy z wierzchu dodatkową warstwę ochronną. Super sprawa na zabiegane dni. To kilka moich sposobów. Jak wspominałam nie wekuję na potęgę, ale jeśli wiem, że nie będę miała czasu. bo zapowiada się wyjątkowo zabiegany miesiąc czy tydzień, to z wyprzedzeniem w jakiś weekend (piątek, sobota, niedziela) gotuję zaplanowane porcje i są wtedy jak znalazł. Bardzo praktyczne, prawda? I to już chyba tyle w temacie wekowanie mięsa. W tym poradniku zawarłam chyba wszystko, co chciałam powiedzieć ustami praktyka. Mam nadzieję, że się przyda. Ewentualne pytania wstawiajcie w komentarzach, ale najpierw prośba: przeczytajcie cały wpis. Zawarłam w nim naprawdę dużo, jak nie wszystko;) Dzielcie się też Waszymi patentami i sposobami na wekowanie mięs, podrzućcie sprawdzone przepisy –dla Was, dla mnie i dla potomnych. Z góry za ten cenny wkład DZIĘKUJĘ! No i smacznego! :: Spróbujesz? A może już po wszystkim i zajadasz się… ze smakiem:)? Wyślij link do przepisu znajomym i/lub wpisz kilka słów w Komentarzach, dzieląc się Twoją opinią -dziękuję!
08 paź 2012 18:22 mkowalski Mięsa Łatwy sposób na uratowanie przesolonego mięsa. ocena: 4/5 głosów: 2 Dodaj do ulubionych Wybierz listę: Każdemu z nas zdarzyło się przesolić mięso - jest na to jednak sposób. Wystarczy, że wlejemy na patelnię lub do brytfanny 0,5 szklanki wytrawnego wina. Po wyparowaniu cieczy alkohol wchłonie nadmiar soli, a mięso zyska przyjemny aromat wina, co znacznie polepszy walory smakowe potrawy i nasze mięso nie będzie już takie słone.
jak uratować mięso z solanki